Pierogi

Krótka Biografia Pieroga

   

… mówią, że rodzę się z mąki, wody, szczypty soli i że to tak nie wiele, ale tak dużo!!!

   

… mówią, że ludzie wkładają we mnie serce  i chyba tak jest w tym przypadku,

   

gdyż ich ręce tworząc mnie są miłe w dotyku…

   

… delikatnie ugniatają, wyrabiają, aż ciasto uzyska odpowiednią konsystencję, aby można było

    

mnie zmontować jak mawia Zdzisław.

   

   

Zdzisław to nasz ojciec. Zapytacie czemu ojciec? Dlatego, że jestem wyrabiany domowym sposobem

    

i żebym był odpowiednio smaczny, piecze nad wszystkim trzyma właśnie Zdzisław Żmiejewski.

   

   

Poniżej zobaczycie mnie w różnych momentach ;)

    

Najpierw jestem kulką ciasta okrąglutką i pulchniutką  :P

…następnie przechodzę przez wałkowanie (mniej przyjemnie, ale daję radę ;) ) abym był odpowiednio cienki…

…potem nabieram kształtu i robi się ze mnie równiutkie kółeczko…

…o takie właśnie jak tu:

…i teraz najfajniejszy moment ludzkie ręce delikatnie napełniają mnie farszem

...potem składają moje brzegi razem…

…i zaczyna się masaż… 

…o tak najprzyjemniejszy moment jak zwinne paluszki ugniatają moje brzegi…

…masuj, masuj i nie przestawaj :D

…potem chwilka na kontrolę czy aby wyszedłem ładnie…

... jestem przystojny i podobno smaczny!!!

No dobra przyznam, że nie jestem sam…są nas setki…

Trochę ciepełka i jestem gotowy!!

Tak wyglądam z kumplami skwarkami na talerzu – prawda, że apetycznie?

To krótka historia z mojego jeszcze krótszego życia, bo kto raz mnie spróbuje

    

wraca często ponownie zobaczyć się ze mną :P

   

Mówią, że ciasto rozpływa się w ustach a farsz to niebo w gębie!!!

  

Z pozdrowieniami - Wasz Pierożek ROSETTE - ZAPRASZAM!!!